w bezsilności swojej
buduję twierdzę wznoszę wiarę w siebie
moje drzewa idei pną się w obrębie przestrzeni
zamknięty w akwarium płynę wciąż
ulegam dyfrakcji wznoszę się wzmacniam i upadam
kolejne kręgi kreślę na odcinku życia
przebity niczym bilet na występ jednego aktora
wśród cieni wyłania się twarz
świecą mi oczy iskrzą blaskiem przeszłości
nie pozwolić tej maszynie zwolnić ani wykoleić
obślizgłe procenty nie zabierajcie mojej duszy
mój krzyk w bezsenną przestrzeń niech pozostanie
zapisany w kartach nicości
rób to co najlepiej wychodzi z ciebie
idź dalej w swoją przestrzeń wolnych wierszy
buduję twierdzę wznoszę wiarę w siebie
moje drzewa idei pną się w obrębie przestrzeni
zamknięty w akwarium płynę wciąż
ulegam dyfrakcji wznoszę się wzmacniam i upadam
kolejne kręgi kreślę na odcinku życia
przebity niczym bilet na występ jednego aktora
wśród cieni wyłania się twarz
świecą mi oczy iskrzą blaskiem przeszłości
nie pozwolić tej maszynie zwolnić ani wykoleić
obślizgłe procenty nie zabierajcie mojej duszy
mój krzyk w bezsenną przestrzeń niech pozostanie
zapisany w kartach nicości
rób to co najlepiej wychodzi z ciebie
idź dalej w swoją przestrzeń wolnych wierszy
2018.03.09
![]() |
| https://commons.wikimedia.org |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz